A noweło to tak.
Protała dziołzka z kościoła,
z dziewiąty do domu.
A żeby było krócy,
to jechała na rowerze bez frankowskiego lasu.
Nie w bierwsy rozprzecie,
a bo to i nie taki mały dzieciok,
do trzeciego oddziału chodzi.
Wszyscy ją chwolą,
grzecny taki.
Nawet się nie zdziała,
a napadły ją trzy wielkie psy.
Bełby ją rozsarpały
na strzympki,
żeby nie Janków kłopo.
Jechał on akurat na sumę
Patrzy, że psy coś wleką za sobą
On nie dowidzi, to i wcale ich nie poznał
Ale się zainteresował, bo bardzo wczekały
Podset blizy i jazd się zatrwozeł
Bo w życiu takich rzeczy nie widział
Nie mógł ich wcale odegnać
Jazd dopiero dacą kamieniami rzucać
To jakoś udesły
Zadzwoniły dopiero po pogotowie
Ale zatem karetka przyleciała
To i się trochę zesło
Zabrały ją na sygnale do szpitala
Doktor zsywał ją przez trzy godziny
Powiedział, że to nie było sycie ino cerowanie
Dziołska się tyle wycierpiała
Jasmy i Skoda
Przecie nicemu nie winna
A te psy to były cuboka
Ale jo powiedziała
Trzy takie byki trzymać?
Aj docego
Pilnijmy czycie Skoda, żeby wszystkie zaszczepić
Mówiły, że te psy to były wszystkie zamknite
I Noun, no wie ta, jak to chłopo
Z zabawy w sobotę wrócił
I zapomniał zamknąć furtki
A podobno w sobotę chlać nie dostały
Tam może i tak nie było
Ale to ludzie, co chcą to dołodzą
Ale przecie Japo-Muntero będzie miał karę za to
Przecie psy od razu zastrzelone
Iłby pouciełnane
i do Łodzi na badania zawiezione.
Tero to będzie miał za to,
a Mordzej pójdzie siedzieć.