K14_A2

A noweło to tak.

Protała dziołzka z kościoła,

z dziewiąty do domu.

A żeby było krócy,

to jechała na rowerze bez frankowskiego lasu.

Nie w bierwsy rozprzecie,

a bo to i nie taki mały dzieciok,

do trzeciego oddziału chodzi.

Wszyscy ją chwolą,

grzecny taki.

Nawet się nie zdziała,

a napadły ją trzy wielkie psy.

Bełby ją rozsarpały

na strzympki,

żeby nie Janków kłopo.

Jechał on akurat na sumę

Patrzy, że psy coś wleką za sobą

On nie dowidzi, to i wcale ich nie poznał

Ale się zainteresował, bo bardzo wczekały

Podset blizy i jazd się zatrwozeł

Bo w życiu takich rzeczy nie widział

Nie mógł ich wcale odegnać

Jazd dopiero dacą kamieniami rzucać

To jakoś udesły

Zadzwoniły dopiero po pogotowie

Ale zatem karetka przyleciała

To i się trochę zesło

Zabrały ją na sygnale do szpitala

Doktor zsywał ją przez trzy godziny

Powiedział, że to nie było sycie ino cerowanie

Dziołska się tyle wycierpiała

Jasmy i Skoda

Przecie nicemu nie winna

A te psy to były cuboka

Ale jo powiedziała

Trzy takie byki trzymać?

Aj docego

Pilnijmy czycie Skoda, żeby wszystkie zaszczepić

Mówiły, że te psy to były wszystkie zamknite

I Noun, no wie ta, jak to chłopo

Z zabawy w sobotę wrócił

I zapomniał zamknąć furtki

A podobno w sobotę chlać nie dostały

Tam może i tak nie było

Ale to ludzie, co chcą to dołodzą

Ale przecie Japo-Muntero będzie miał karę za to

Przecie psy od razu zastrzelone

Iłby pouciełnane

i do Łodzi na badania zawiezione.

Tero to będzie miał za to,

a Mordzej pójdzie siedzieć.